Nawigacja

Aktualnie znajdujesz się na:

Czy wiesz, że

Nairobi - wyzwanie dla kierowców

W 1980 roku Kenijskie Służby Autobusowe stały się najpopularniejszym dostarczycielem usług transportowych, jednak w latach 90-tych liczba autobusów drastycznie spadła, osiągając w stolicy Kenii - Nairobi około 50% pierwotnego stanu. Tę lukę szybko wypełniły mniejsze matatu. Termin ten wywodzi się z czasów kolonialnych i oznacza 30 centową opłatę za przejazd, którą musieli uiszczać pasażerowie.

Populacja Nairobi, miasta zaprojektowanego dla 500 tysięcy mieszkańców, sięga 3 milionów, co znajduje swoje odbicie w zatłoczonych drogach i niewydolności służb miejskich. Problem jest tak wielki, że w 2002 roku Stowarzyszenie Kenijskich Architektów zwróciło się do rządu o przeniesienie stolicy do innego miasta.

Z pewnością jazda po Nairobi, gdzie tylko najsprytniejsi przetrwają, ponieważ większość przepisów drogowych nie istnieje lub jest lekceważona na prawo i lewo, nie jest zalecana dla ludzi o słabych nerwach. Kierowcy minibusów są znani z taktyki kamikaze i braku dbałości o stan techniczny pojazdu, co oznacza często brak świateł przy jeździe nocnej. We wnętrzu matatu instalowane są potężne głośniki, klimatyzacja, wygodne siedzenia, a nawet telewizory.

Matatu jest fenomenem kenijskich dróg. Zazwyczaj są to minibusy nissana, toyoty lub isuzu, które składają się na 80 procent transportu publicznego. Z reguły przeznaczone do przewozu 14 osób, zabierają blisko dwukrotnie więcej pasażerów. Kierowcy matatu charakteryzują się nieprzepisową jazdą z prędkością przekraczającą wszelkie rozsądne normy, wypadkami i łapówkami. Z gałęzi przemysłu, jaką stanowi transport matatu, czerpią korzyść zarówno najrozmaitsze gangi, jak i policja. Opłacanie policjantów przyjęło formę systemu. Dochodzenie przeprowadzone w Nairobii i North Rift pokazało, że kierowca matatu każdego dnia przeznacza na ten cel 100 szylingów kenijskich (KES).  Skorumpowani  funkcjonariusze, by uniknąć oskarżeń o korupcję,  zmienili taktykę. Na koniec każdego dnia otrzymują pieniądze zebrane i przekazane przez osobę desygnowaną przez kierowców. Innym sposobem na wręczenie przez kierowce łapówki może być  rzucenie, niby niechcący, zmiętego banknotu stuszylingowego. Gdy matatu odjeżdża, policjant niedbale podnosi banknot z ulicy.
 

Popularną metodą jest również staranne włożenie pieniędzy w prawo jazdy. Łapówka może też być sprytnie ukryta gdzieś na poboczu i podjęta po zakończeniu pracy. Bardziej wyrafinowaną formą dostarczenia łapówki są przelewy dokonywane za pomocą telefonów komórkowych. Pozwala to na uniknięcie aresztowania w chwili, gdy agenci komisji antykorupcyjnej znajdą policjanta z plikiem banknotów.

Kierowcy w Nairobi przyznają, że system łapownictwa ułatwia im pracę, oszczędzając czas. Wzmożone kontrole policji następują wówczas, gdy liczba ofiar śmiertelnych w miesiącu przekroczy 300, a zmotoryzowani denerwują się, gdy pojazd jest zatrzymywany z błahego powodu.

W 2004 roku nowo wybrany minister transportu próbował implementować przepisy, skierowane na wprowadzenie odrobiny porządku, czyli obowiązkowe pasy, zakaz miejsc stojących, uniformy dla kierowców, opłaty za przejazd dla kierowców, ujednolicenie kolorów i dodanie żółtej linii, która miałaby charakteryzować pojazdy publiczne. Pomimo tych pomysłów liczba przestępstw drogowych powodowanych przez kierowców matatu jest ciągle bardzo duża.

Pod koniec listopada 2009 roku komendant policji Joseph Mangolut Oletito przyznał, że jego podwładni przygotowują się do nowej taktyki, poprzedzonej zwiększonymi patrolami policyjnych tajniaków i oddziałami Kenijskiej Komisji Antykorupcyjnej.

Co miesiąc około 10 tysięcy kierowców jest aresztowanych pod zarzutem różnych wykroczeń drogowych. Nie zmienia to jednak statystyk. Każdego miesiąca w wypadkach ginie kilkaset osób, a około tysiąca zostaje rannych.


Źródło: ghettoradio.nl; allafrica.com;  mwanamishale.wordpress.com; skyscrapercity.com

 

do góry